Na uniwersytecie w Berkeley jeden z uczonych, Robert E. Cornish prowadził badania, na wieść o których włosy na głowie stają dęba. Uczony doszedł bowiem do wniosku, że przynajmniej częściowo, jest w stanie wcielić się w Boga i dokonywać wskrzeszeń. Jedynym warunkiem jest, że śmierć nastąpiła nie później niż dziesięć minut wcześniej, a narządy wewnętrzne nie są uszkodzone. Aby dowieść swojej tezy zaczął eksperymenty ze zwierzętami, a dokładniej z psami.

Dusił zwierzęta, by po dziesięciu minutach próbować przywrócenia ich do świata żywych. Następnym etapem było wstrzyknięcie środków hamujących krzepnięcie krwi oraz adrenaliny. O dziwo, kontrowersyjne badania zaczęły przynosić zamierzony efekt. Jednak były na tyle brutalne i nieludzkie, że Cornishowi zabroniono dalszych badań, zwłaszcza, że kolejny etap eksperymentu zakładał badania przeprowadzane na ludziach. Od tamtej pory nikt (przynajmniej oficjalnie) nie podjął się tak makabrycznej zabawy w Stwórcę i nie usiłował przywracać zmarłych do życia niekonwencjonalnymi metodami.